×

Wycieczki szkolne, autokarowe; Paryż, Londyn, Rzym, Beziers, Motpellier

 Jak to jest z długą jazdą?

Wszystkie te wyjazdy były zorganizowane, z wyznaczonymi opiekunami i konkretnym planem.
Czasami plan był aż nadto bogaty, chociaż rozumiem, że chcieli nam pokazać jak najwięcej.
Ale zacznijmy od samej jazdy autokarem. Wracając do tamtych lat myślę sobie, że młodzież jest dużo bardziej wytrzymała niż dorośli i, mimo wszystko cierpliwa.

Paryż, moja pierwsza daleka wycieczka - 22 godziny. Pamiętam, że było mało osób i leżałam na dwóch siedzeniach czytając Quo Vadis. Książka co chwilę spadała mi na nos. Ale to, czym byłam zachwycona to widoki za oknem. Mogłam nie odklejać się od szyby.


Londyn - chyba około 25, w tym płynęliśmy promem. Niesamowite przeżycie, taka wielka woda dookoła. A najpiękniejsze było wybrzeże w Dover. "Zabłysną nam bielą skał zęby pod Dover" - jedna z moich ulubionych szant, która idealnie opisuje ten widok.
Kiedy płynęliśmy mój brat zajął strategiczne miejsce koło łodzi ratunkowej, pamiętam, że nieźle nami bujało. W takiej sytuacji lepiej zająć miejsce na zewnątrz i dotyczy to wszystkich jednostek pływających, i małych i dużych.



Rzym - około 20 godzin. Niby nic takiego, ale to wiąże się z podróżą do Motpellier, gdzie jechaliśmy na wymianę, jako klasa francuska. Wyjazd został przesunięty o jeden dzień, żebym zdążyła wrócić z Rzymu, do którego wybrałam się z klasą klasyczną. I tak 20 godzin do Polski, drzemka w domu i kolejne 24 godziny do Montpellier. Uwierzcie mi, moje pośladki całą drogę błagały o litość. Nie polecam takich rozwiązań.

Beziers - absolutnie rekordowa podróż 38 godzin. Owszem, po drodze były przystanki w Wenecji, Monako i Barcelonie, ale nie wliczam tego w czas jazdy. Z tym wyjazdem wiąże się krótka historia. Wycieczka z biura podróży dla młodzieży. My mieliśmy jechać ciągiem, drugi autokar z przerwą na nocleg we Włoszech. Wieczorem tamten kierowca, dodając sobie wcześniej kurażu za pomocą procentów, postanowił zrobić rajd po miasteczku. Autokar duży, pole widzenia zamazane, więc były ofiary w postaci kilku samochodów. Carabinieri (włoska policja) umieściła śmiałka w areszcie. I co dalej?
Jeden z naszych kierowców musiał ratować sytuację. Nas porzucił na otoczonej ze wszystkich stron płotem stacji benzynowej przy autostradzie a sam pojechał na ratunek. Spędziliśmy tam kilka godzin uwięzieni na małej przestrzeni, w upale, bez klimy, z jedną, wątpliwej czystości toaletą, bladzi ze zmęczenia. Nie przypomnę sobie, co wtedy myślałam. A nawet jeśli, to tego nie zacytuję. W życiu tak się nie cieszyłam, kiedy dojechaliśmy na miejsce. Nawet mimo tego, że mój ponad dwumetrowy brat wciskał mnie całą drogę w okno, bo jego długaśne nogi nigdzie się nie mieściły.

Podsumowując transport autokarowy jest dla ludzi odważnych, cierpliwych i bardzo elastycznych. Nigdy nie wiadomo, co wydarzy się po drodze i jak to wpłynie na punktualność naszego pojazdu. Nigdy też nie przewidzimy jacy będą nasi współtowarzysze podróży, a dużo zależy od atmosfery podczas jazdy.
Jest to opcja tańsza niż samolot, czy prywatny samochód, ale, uwaga, nie zawsze różnica w cenie jest warta naszego poświęcenia. Trzeba rozważyć wszelkie za i przeciw.
Kiedy zdecydujemy się na autokar jest kilka niezbędnych rzeczy bez których ja nawet nie wsiadam: książka, najlepiej gruba i bardzo wciągająca, muzyka (zadbajmy o to, żeby odtwarzacz nie wyładował się w połowie drogi), poduszka, albo tzw. rogal, wygodne buty, ciepłe skarpety i coś ciepłego do ubrania (nawet podczas upału dobrze działająca klima potrafi zahibernować człowieka), a dla bardziej wymagających stopery do uszu i maska na oczy. Nie zapominamy też o pysznym jedzeniu i wodzie. I w drogę! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz